Najczęstsze błędy techniczne popełniane przy nagrywaniu podcastu: o czym pamiętać

Jak nagrać podcast unikając najczęstszych błędów?

Na skróty/spis treści

    Przez to, że jesteśmy ciągle otoczeni marketingowymi komunikatami o sprzęcie, który ma nam zapewnić sukcesy, samo szczęście i dobrobyt, mamy tendencję do zapominania, że oprócz posiadania choćby i najlepszych narzędzi, niewiele osiągniemy bez wiedzy o tym, jak ich używać.

    Nie twierdzę tutaj, że do wszystkiego potrzebne jest przeczytanie piętnastu książek i zrobienie kursu. Mam na myśli to, że często nawet poświęcenie 10 minut, żeby dowiedzieć się więcej o prawidłowym sposobie użycia sprzętu da nam więcej, niż grube tysiące złotych, których, jak się czasem okaże, wcale nie trzeba wydawać.

    Dowiecie się z tego tekstu, jakie są najczęstsze błędy popełniane podczas nagrywaniu dźwięku do podcastów. No i oczywiście też tego, jak prawidłowo korzystać ze sprzętu tych błędów nie popełniając. Tego, w jakiej odległości ustawić mikrofon, w jakim pomieszczeniu nagrywać podcast, czy potrzebny będzie pop filtr, i w jakim formacie zapisać plik.

    Pomieszczenie

    Zbyt duży pogłos (echo) pomieszczenia

    Skutek: zbyt dużo pogłosu w nagraniu

    Pogłos to coś innego niż echo, ale potocznie jest to stosowane zamiennie. Tutaj chodzi nam jednak o pogłos, czyli o wiele odbić dźwięku, które są na siebie ponakładane i mniej lub bardziej rozmyte.

    W nagraniach lektorskich pogłos zdecydowanie nie jest pożądany. Pogarsza zrozumiałość, ogranicza możliwości obróbki dźwięku i sprawia, że nagranie nie brzmi profesjonalnie.

    Dodatkowo, kiedy pogłos już jest w nagraniu, to choć jest to w pewnym zakresie możliwe, bardzo ciężko zredukować go w postprodukcji.

    Na pogłos ma wpływ wielkość pomieszczenia, jego kształt oraz materiały, z których wykonane są powierzchnie i przedmioty. Najprościej mówiąc: im pomieszczenie „miększe”, tym lepiej. Wybierzcie więc pokój, w którym są dywany, dużo mebli, książki, obite meble, grube zasłony. Tym, czego należy unikać są nieumeblowane pomieszczenia, podłogi z płytek, „gołe” ściany.

    Dobrym i stosowanym przez wielu podcasterów sposobem będzie nagrywanie w szafie. Znajdujące się w niej ubrania świetnie pochłaniają dźwięk i nie pozwalają mu się dalej odbijać.

    To typowy przykład pomieszczenia, gdzie będzie dużo nieprzyjemnego pogłosu
    fot. Andrew NeelUnsplash
    Nagranie w pomieszczeniu o twardych powierzchniach, z dużą ilością pogłosu

    Zasłony, dywan, miękka kanapa, poduszki – to wszystko sprawi, że pogłos będzie istotnie mniejszy
    fot. Minh Pham / Unsplash
    Nagranie zrobione przy otwartej szafie wypełnionej ubraniami – dużo mniejszy pogłos

    Jeśli nie macie odpowiedniego pomieszczenia, można poeksperymentować z tymczasowym zawieszeniem na ścianie koca czy założeniem zasłon, bo nawet to może istotnie poprawić nasze nagranie.

    Szum z otoczenia

    Skutek: zaszumione nagranie podcastu

    Nawet jeśli znajdziemy pomieszczenie, gdzie nie będzie przeszkadzał pogłos, może się zdarzyć, że nasze nagranie zepsuje hałas zza okna, dźwięk lodówki czy hałas od sąsiadów. Zwróćcie więc uwagę, czy w miejscu, gdzie planujecie nagrywać nie pojawiają się takie dźwięki.

    Istotne jest również, że w postprodukcji dużo łatwiej usunąć jednostajny szum (np. wentylacja), niż nieregularnie pojawiające się dźwięki (kroki, dźwięki mowy, wiercenie).

    Jeśli nie mamy idealnego miejsca, warto zrobić sobie krótkie nagranie na próbę i sprawdzić, jak zadziała rozwiązanie do odszumiania, do którego mamy dostęp.

    W tym pliku mamy: 1. nagranie z mocniejszym szumem, 2. nagranie z mniejszym szumem
    Tutaj te same nagrania są w wersji odszumionej odpowiednim programem

    Złe ustawienie mikrofonu

    Mamy go, jest! Taki mikrofon, jak u popularnych jutuberów, taki jak mają w radiu. Teraz na pewno wszystko pójdzie świetnie i będziemy brzmieć profesjonalnie. To kolejna pułapka. Dobry mikrofon nie zapewni dobrego brzmienia, jeśli nie będzie odpowiednio użyty.

    Mikrofon jest zbyt blisko

    Skutek: „pykanie” przy głoskach wybuchowych „p” i „b”

    W takim przypadku przy tzw. głoskach wybuchowych, czyli „p” i „b” będziemy te „wybuchy”, czyli podmuchy powietrza kierować bezpośrednio na mikrofon. Jeśli nie mamy odpowiedniego pop filtru, zaowocuje to słyszalnymi „pyknięciami”, a nawet przesterowanymi szumami. Jeśli będą one duże, są bardzo trudne do usunięcia podczas obróbki.

    Druga kwestia to tzw. efekt zbliżeniowy. W przypadku mikrofonów kierunkowych, czyli w zasadzie wszystkich stosowanych do nagrań mowy, zbliżanie się do mikrofonu powoduje uwydatnienie niskich częstotliwości. Czasem to pożądany efekt, ale można z tym przesadzić 😉

    Sytuacja, kiedy jesteśmy zbyt blisko mikrofonu

    Mikrofon jest zbyt daleko

    Skutek: zbyt dużo pogłosu w nagraniu

    Im bliżej mikrofonu jesteśmy, tym więcej dźwięku, który dociera do niego bezpośrednio i proporcjonalnie mniej tego odbitego od ścian (pogłosu).

    Jeśli będziemy zbyt daleko od mikrofonu, to w nagraniu zmieni się proporcja głośności naszego głosu do szumu otoczenia i pogłosu. Jeśli nie mamy więc odpowiednio wytłumionego i odizolowanego pomieszczenia, ustawienie się zbyt daleko od mikrofonu spowoduje, że w nagraniu będzie dużo pogłosu i szumu.

    Prawidłowa odległość to ok. 10-15 cm.

    Mikrofon na wprost ust

    Skutek: „pykanie” przy głoskach wybuchowych „p” i „b”

    O ile nie mamy odpowiedniego pop filtru lub gąbki, ustawienie mikrofonu symetrycznie, dokładnie na wprost naszych ust, spowoduje, że powietrze, które wydmuchujemy przy głoskach „p” i „b” będzie trafiać dokładnie w mikrofon. Znacznie bezpieczniejszym jest ustawienie pod kątem, tak jak na rysunku. I tak, wokaliści śpiewają na wprost. Ale oni wiedzą, jakim sprzętem dysponują (mikrofony o dobrych, wbudowanych osłonach) i wiedzą, jak z niego korzystać.

    Mikrofon na wprost oraz pod kątem – posłuchajcie, żeby porównać brzmienie

    Mikrofon za bardzo z boku

    Skutek: „zmulone” nagranie, mało wysokich częstotliwości, dużo pogłosu i hałasu otoczenia

    Tu krótko: na wprost to zły pomysł. Ale jeśli dacie go całkiem bokiem, to też nic dobrego z tego nie będzie 😉

    Przód mikrofonu nie jest z przodu, a Ty o tym nie wiesz

    Skutek: dużo pogłosu i szumu otoczenia, zniekształcone brzmienie, ciche nagranie

    Zawsze sprawdźcie, gdzie jest przód mikrofonu

    Typowo, mikrofony dynamiczne mają membranę ustawioną w innej płaszczyźnie, niż mikrofony pojemnościowe [1]. Piszę tutaj typowo, bo bywa różnie. Możecie to sprawdzić w instrukcji/Google lub po prostu na ucho.

    Chyba najczęściej popełnianym błędem jest używanie popularnego wśród podcasterów mikrofonu Blue Yeti dokładnie odwrotnie, niż się powinno. Ale zdarza się to też z innymi mikrofonami, najczęściej pojemnościowymi. Taki mikrofon ma z reguły przód z boku 😉

    Na zdjęciu oba mikrofony są ustawione inaczej, ale oba prawidłowo
    fot. Austin Distel / Unsplash
    Jak brzmimy, kiedy przód mikrofonu nie jest z przodu?

    Brak pop filtru lub gąbki na mikrofon

    Skutek: „pykanie” przy głoskach wybuchowych „p” i „b”

    I pop filtr i gąbka spełniają to samo zadanie. Zapobiegają słyszalnym podmuchom przy tzw. głoskach wybuchowych („p”, „b”).

    Mikrofon z pop filtrem

    Ich użycie nie jest konieczne w przypadku ustawienia mikrofonu pod kątem i pilnowania się podczas mówienia, aby nie zbliżyć się do niego za bardzo. Jeśli jednak nie jesteśmy tego pewni albo nagrywamy gościa, który nie ma doświadczenia z mikrofonem, gąbka lub pop filtr to konieczność.

    Wersja z gąbką i bez gąbki
    Wygląda biednie, ale daje radę 😉
    Nagranie na smartfonie – wersja z gąbką i bez

    Nagrywanie w stereo

    Skutek: słychać nas raz z lewej, raz z prawej, w nagraniu podcastu jest dużo pogłosu i szumu otoczenia

    Rejestratory dźwięku/dyktafony często są wyposażone w zestaw mikrofonów, który pozwala na nagrywanie w stereo. I mam wrażenie, że więcej jest z tego powodu problemów niż korzyści. Ta funkcja przydaje się, jeśli chcemy nagrać jakieś dźwięki, które mają być dodatkowym efektem lub tłem albo podczas nagrań próby. Ale nie przy nagraniach lektorskich!

    Zdarza mi się spotykać podcasty, które merytorycznie są super, ale nie da się ich słuchać z jednego powodu. Autor bierze do ręki taki rejestrator, nagrywa w stereo i w takiej wersji nagranie publikuje. Jaki jest efekt? Przy tak małej odległości od mikrofonów, wystarczy mały ruch, żeby głos z lewej powędrował do prawej albo odwrotnie. I słuchając takiego podcastu słyszymy, że źródło dźwięku cały czas skacze. To jest nie do zniesienia (przynajmniej dla mnie).

    Oczywiście takie nagranie można zmonofonizować i to w znacznej mierze ratuje sytuację, ale pamiętajcie, żeby to zrobić.

    Nagranie w stereo, rejestrator trzymany w ręce
    To samo nagranie przekonwertowane do mono

    Problemem, z którym tak łatwo sobie nie poradzimy jest to, że nagrywając w ten sposób, rejestrujemy dużo więcej pogłosu. Nawet robiąc mono ze stereo mamy do wyboru albo:

    1. wersją mono jest suma kanałów lewego i prawego – wtedy mamy dźwięk zarejestrowany w znacznie szerszym kącie, niż z jednego mikrofonu
    2. wersją mono jest tylko kanał lewy lub prawy – jeśli dyktafon był dokładnie na wprost nas, ani lewy ani prawy mikrofon nie był wycelowany w nasze usta, ale gdzieś w ścianę

    W obu przypadkach skutkiem tego jest większa ilość pogłosu w nagraniu.

    Jak w takim razie ustawić dyktafon/rejestrator?

    Ano trochę nieintuicyjnie! Wybierzcie sobie jeden mikrofon z pary, do którego będziecie nagrywać. Drugim się nie przejmujcie. Potem podczas edycji nagrania zrobicie dźwięk mono, wybierając tylko ten jeden kanał. To nie będzie trudne. Wystarczy kilka kliknięć w Audacity albo innym darmowym edytorze. A jeśli szukacie darmowego, prostego edytora audio, to tu znajdziecie mały przegląd takich narzędzi.

    Tu możecie porównać wersję nagrywaną na wprost dyktafonu z wersją nagrywaną na wprost jednego z mikrofonów. Im więcej będzie pogłosu w pomieszczeniu, tym różnica będzie wyraźniejsza.

    Źle ustawiony tryb pracy mikrofonu

    Skutek: duży pogłos i szum otoczenia

    Tutaj też najczęstszym przykładem błędu będzie popularny mikrofon Blue Yeti. Za pomocą przełącznika możemy wybrać tam jeden z czterech trybów pracy:

    1. Kardioidalny (jednokierunkowy)
    2. Stereo
    3. Dookólny (wszechkierunkowy)
    4. Ósemkowy (dwukierunkowy)

    Jeśli wykonujemy nagranie lektorskie, tryb kardioidalny będzie najbardziej odpowiednim wyborem. Opcja dwukierunkowa jest rekomendowana do wywiadów, kiedy dwie osoby siedzą naprzeciwko siebie, ale będzie to znacznie gorszy pomysł, niż użycie dwóch osobnych mikrofonów. Ponieważ nagranie jest zapisane na jednej ścieżce, cały czas słyszymy niejako dwa mikrofony razem, co powoduje większą ilość pogłosu w nagraniu.

    Ważne jest, żeby być świadomym tego, czym który tryb jest i odpowiednio go wybrać.

    Przesterowany dźwięk

    Skutek: zniekształcone, drażniące brzmienie

    Ważne, aby podczas nagrywania odpowiednio dobrać wzmocnienie (gain) na urządzeniu, z którego korzystacie. W przypadku mikrofonu podłączanego kablem, będzie to pokrętło na interfejsie audio, a jeśli korzystacie z mikrofonu USB, będzie to pokrętło bezpośrednio na nim lub ustawienie w odpowiednim panelu w systemie operacyjnym.

    Chcę tu napisać to jak najprościej, więc nie będę bardzo zanurzał się w szczegóły. Przesterowany sygnał to sytuacja, kiedy poziom dźwięku przekracza maksymalną wartość, jaką możemy cyfrowo w danej sytuacji zapisać. A brzmi tak:

    Nagranie przesterowane

    Aby takiej sytuacji uniknąć, przed nagraniem zróbcie sobie próbę tego, jak głośno będziecie mówić i dostosujcie wzmocnienie tak, aby od maksymalnej wartości mieć jeszcze wystarczająco dużo odstępu (ok. 12 dB).

    Nagrywanie zdalne przez Skype/Teams/Zoom

    Skutek: utrata jakości nagrania, zniekształcenie, ograniczenie możliwości obróbki

    Skype, Teams czy Zoom to świetne narzędzia, ale do tego, do czego zostały stworzone. Czyli do rozmów on line – tak, żebyśmy mogli się zrozumieć i żeby wszystko działało stabilnie. Ale kiedy priorytetem jest właśnie stabilność i niskie zużycie transferu, nie jest nim jakość obrazu i dźwięku. Dlatego choćbyśmy mieli najlepszy mikrofon na świecie i nagrywali w studiu, Zoom, Team czy Skype mogą zrujnować starania o dobre audio.

    Na poparcie – trzy przykłady.

    Testowe nagranie w jakości oferowanej przez Skype
    Testowe nagranie w jakości oferowanej przez Zoom
    Nagranie wykonane przy użyciu narzędzia do zdalnych rozmów stworzonego do podcastów: Zencastr.

    Myślę, że różnica jest wyraźnie słyszalna i warto zapoznać się z rozwiązaniami do zdalnego nagrywania podcastów, jak Riverside.fm czy Zencastr (całkiem rozsądna opcja bezpłatna).

    CZYTAJ WIĘCEJ: Jak nagrać podcast zdalnie?

    Zapisanie pliku w nieodpowiednim formacie

    Skutek: utrata jakości, zniekształcenie, ograniczenie możliwości obróbki

    Bywa, że kiedy już mamy surowe nagranie, które potem chcemy montować albo w jakikolwiek sposób przetwarzać, nieświadomie zepsujemy sobie pracę używając złego formatu pliku.

    Dźwięk możemy zapisywać w sposób stratny (mniejsze pliki, formaty MP3, M4a, AAC, OGG) lub bezstratny (WAV, FLAC). Jeśli mamy zamiar w jakikolwiek sposób przetwarzać nagranie, wybierzmy format bezstratny.

    A jeśli czujecie się zagubieni w formatach plików dźwiękowych, zajrzyjcie tutaj.

    Podsumowanie

    Nawet mając tonę najdroższego sprzętu, możemy dostać bardzo kiepskiej jakości nagranie, jeśli nie będziemy pamiętać o tych ważnych kwestiach. Jeśli masz jakąś sugestię dotyczącą tego, o czym zapomniałem, zapraszam odezwij do kontaktu.

    Jeśli chciałabyś lub chciałbyś, żeby coś wyjaśnić lepiej lub masz dodatkowe pytania, możesz umówić się ze mną na bezpłatną konsultację. Żeby to zrobić, odezwij się to mnie przez formularz kontaktowy lub mailem na tomek@tostanki.pl.


    [1] Nie będę tutaj skupiał się na różnicach, ale jeśli jesteście ciekawi, to inne typy mikrofonów, działające na innej zasadzie. Jedne i drugie są wykorzystywane do nagrań podcastowych i lektorskich.

    Dla ciekawskich: żeby zachować naturalność zjawisk, które pokazywałem, jedyną obróbką nagrań był filtr górnoprzepustowy od częstotliwości 50 Hz oraz delikatnie muskający dźwięk limiter, żeby nie było za cicho 🙂

    Skomentuj